Nie masz konta? Zarejestruj się

Eko Przełom

Koniec z paleniem trawy

03.04.2013 12:56 | 0 komentarzy | 7 709 odsłon | red
TRZEBINIA. Zagadką jest, jak gmina poradzi sobie ze zbieraniem odpadów zielonych z ogrodów mieszkańców, bo od lipca także one będą objęte segregacją. Na razie surowo zabroniła palenia na prywatnych posesjach liści, skoszonej trawy czy gałęzi.
0
Koniec z paleniem trawy
Zebranych liści czy skoszonej trawy nie wolno spalić w ogrodzie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

TRZEBINIA. Zagadką jest, jak gmina poradzi sobie ze zbieraniem odpadów zielonych z ogrodów mieszkańców, bo od lipca także one będą objęte segregacją. Na razie surowo zabroniła palenia na prywatnych posesjach liści, skoszonej trawy czy gałęzi.

W okresie wiosennym i jesiennym masowo przycinamy drzewa i krzewy, grabimy liście. Zwyczajowo odpady te można było spalić na przydomowym ognisku. W Trzebini gminny regulamin utrzymania czystości i porządku dotąd na to zezwalał. Ale rada przyjęła nowy, który teraz palenia liści czy skoszonej trawy zabrania.

Zakaz palenia
Marian Fiszer, naczelnik wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta w Trzebini, tłumaczy, że palenie ognisk jest niezgodne z ustawą przeciwpożarową. Zabrania tego także nowa ustawa o odpadach, zgodnie z którą, jeśli odpady zielone są selektywnie zbierane, nie wolno ich palić. Problem w tym, że selektywna zbiórka trawy, liści czy przyciętych gałęzi rozpocznie się dopiero od lipca.
- Do tego czasu odpadów zielonych można się pozbyć jak zwykłych zmieszanych – podpowiada mieszkańcom Marian Fiszer. Niestety, to kosztuje.

Dlatego część radnych optowała za pozostawieniem w regulaminie zapisu o możliwości spalania liści czy suchej trawy. Dawali za przykład Krzeszowice. Tam nadal mieszkańcy na własnej posesji mogą urządzać ogniska, o ile nie naruszają innych przepisów: nie palą zbyt zbyt blisko sąsiada, nie zadymiają go. Nie mieli jednak siły przebicia.

Spalanie tylko okazjonalne
- U nas ogniska też można rozpalać, ale tylko w celu przygotowywania posiłku – uściśla Marian Fiszer. Zatem grill jest dozwolony, tradycyjne pieczone, choć podpalane drewnem, również.

Od lat liści czy trawy nie można spalać w sąsiednim Chrzanowie. Regulamin zabraniał tego już wcześniej. Zakaz palenia obwiązuje również w Libiążu. W Alwerni regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie dopuszcza spalanie pozostałości roślinnych, ale tylko okazjonalnie. Co to oznacza w praktyce? Tego urzędnicy już nie precyzują.

Najpierw do wora
Od lipca odpady zielone będą odbierane w ramach selektywnej zbiórki odpadów. W Chrzanowie, Libiążu i Trzebini firma podjedzie po nie dwa razy w miesiącu. Skoszoną trawę, liście czy przycięte gałęzie mieszkańcy będą musieli włożyć do brązowych worków, zakupionych na swój koszt.
- Wiele osób zwraca mi uwagę na problem ze zdobyciem takich worków. Teraz faktycznie większość sklepów nie ma ich w ofercie. Wiem jednak, że są produkowane. Do lipca nie powinno być zatem żadnych problemów z ich nabyciem – mówi Przemysław Deda, przewodniczący zarządu Międzygminnego Związku Gospodarka Komunalna w Chrzanowie.
O ile ze spakowaniem liści czy trawy do worka większych problemów nie ma, trudno zmieścić tam przycięte gałęzie. Burmistrz Trzebini Stanisław Szczurek wyszedł więc z propozycją ich zrąbkowania. Przynajmniej dwa razy do roku po gminie jeździłby samochód i na prośbę mieszkańców zrąbkował resztki roślinne.
- Burmistrz i nam przekazał tę sugestię. Na razie nie potrafię powiedzieć, czy będzie to możliwe. Za cenę 8,7 zł za odbiór odpadów segregowanych nie wszystko da się zrobić – podkreśla Deda.
Anna Jarguz, AM

Im bliżej 1 lipca, tym lepiej widać, że ustawa śmieciowa kryje w sobie mnóstwo wątpliwych postanowień. W pierwszej kolejności interpretacyjnych. Przysłuchując się obradom komisji ochrony środowiska w Trzebini w kwestiach śmieciowych, najczęściej powtarzanym podczas dyskusji słowem było... imię Przemek. „Przemek nam mówił” „Przemek tłumaczył, że...” „A Przemek wyjaśnił, że...”. Przemek to Przemysław Deda, szef międzygminnego związku śmieciowego. Radni najwyraźniej często mają okazję z przewodniczącym Dedą obcować i słuchać jego wykładni śmieciowego prawa oraz czytać sygnowane przez niego odpowiedzi na rozliczne zapytania. Nie wiem, czy wobec bardzo wielu słabości wprowadzanej właśnie w życie ustawy, pozazdrościć panu przewodniczącemu autorytetu i zaufania. No, ale ktoś w końcu musi ten pasztet skonsumować.
Alicja Molenda

Przełom nr 14 (1085) 3.04.2013