Nie masz konta? Zarejestruj się

W wolnej chwili

Co się wydarzyło 10 lat temu

03.12.2009 13:14 | 0 komentarzy | 1 712 odsłona | red
Pisaliśmy w numerze 47(401) z 24 listopada 1999 r.
0
Co się wydarzyło 10 lat temu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Odświeżanie pamięci
Pisaliśmy w numerze 47(401) z 24 listopada 1999 r.

Libiąscy radni obniżyli sobie diety. Każdy z nich będzie dostawał 170 zł mniej, co da gminie 10 tys. zł oszczędności do końca roku.
Na taki gest nie było stać już od tej pory samorządowców żadnej z gmin, a to taki ładny gest.

Mł. asp. Czesław Banasik, komendant komisariatu kolejowego w Trzebini, śle listy w sprawie ocalenia placówki. Tymczasem komenda wojewódzka nosi się z zamiarem jej likwidacji. 13 funkcjonariuszy prowadzących sprawy kradzieży w pociągach, pilnujących porządku na dworcach i stacjach w Trzebini, Chrzanowie, Libiążu, Dulowej, Balinie, Bolęcinie oraz dozorujących 95 kolejowych budynków na tym terenie i strzegących bocznic, straci najprawdopodobniej pracę do końca roku.
I tak się stało. Zniknęli kolejowi policjanci, ale znikają też bocznice i stacje - jak ta w Bolęcinie.

Chadecy się integrują. W Chrzanowie obradował I Powiatowy Zjazd Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów. Najliczniejsze koło tej partii działa w Libiążu pod przewodnictwem Kazimierza Poznańskiego. Ale - jak to w polityce bywa - na zjeździe w Chrzanowie pełnomocnik zarządu wojewódzkiego partii Krzysztof Klimas oznajmił, że nowym celem PChD jest wzmacnianie struktur Akcji Wyborczej Solidarność.
Wkrótce potem działalność PChD w powiecie chrzanowskim zamarła.

W tym samym czasie samorząd Alwerni żył jeszcze innym problemem. W „Superexpresie” ukazał się artykuł, w którym napisano, że znakiem rozpoznawczym większości pracowników Zakładów Chemicznych jest uszkodzony nos. Odpowiedzialny za promocję przyjaznej dla środowiska gminy Jerzy Kasprzyk zwołał w tej sprawie konferencję prasową, bo zakład nie zareagował na tę publikację.
Skończyło się na wzburzeniu samorządu, a zakład tylko zaprosił dziennikarzy do zwiedzania hal produkcyjnych. Pewnie chciał w ten sposób udowodnić, że nosy im nie odpadną. I to jest profesjonalne podejście do sytuacji kryzysowych.

W sierpniu 1999 r. radni z Alwerni zdecydowali utworzyć stanowisko drugiego zastępcy burmistrza i stosowną zmianę wprowadzili do statutu. Burmistrzem był wówczas Wiktor Cypcar, a wiceburmistrzem Jan Rychlik. Drugim wiceburmistrzem miał zostać członek zarządu Jerzy Kasprzyk, który pierwotnie wyraził na to zgodę. Kasprzyk umocowany funkcją miał walczyć o unijne dotacje dla gminy i zająć się promocją. Ostatecznie zrezygnował z kuszącej propozycji objęcia stanowiska, a zapis w statucie wrócił do wersji pierwotnej (jeden wiceburmistrz).
Prorokiem w całej historii był radny Jan Zaczyński, który powiedział: „A ja uważam, że dyskutowanie o liczbie zastępców jest w ogóle niepotrzebne. Z rozmów z mieszkańcami można wywnioskować, że spodziewają się, że kiedyś liczba ta będzie równa zeru”. W Alwerni tak faktycznie jest.

W Trzebini więcej ludzi umiera niż się rodzi. Podobnie jest w Chrzanowie i Alwerni. Prokreacja kwitnie zaś w Babicach i Libiążu. Prognozy mówią, że taki wynik utrzyma się jeszcze długo.
Zasadniczo trwa do dziś.
(AM)

Przełom nr 47 (915) 25.11.2009